Centrum Walki z Dezinformacją. Kto dał rządowi prawo do wyznaczania granic prawdy?

Rząd Donalda Tuska powołał Centrum Walki z Dezinformacją, a jego kierownictwo zapowiada aktywne kształtowanie przekazu, współpracę ze służbami i publiczne wskazywanie środowisk uznanych za źródła szkodliwych narracji. Gdzie kończy się walka z zagranicznymi operacjami wpływu, a zaczyna państwowe zarządzanie informacją? Analizujemy kompetencje CWD, konstytucyjne granice ingerencji w debatę publiczną i ryzyko piętnowania obywateli za legalne poglądy.

Paź 29, 2026 - 17:53
Zaktualizowano: 19 godziny temu
0 6
Centrum Walki z Dezinformacją. Kto dał rządowi prawo do wyznaczania granic prawdy?
Obraz wygenerowany przez "sztuczną inteligencję".
Rząd Donalda Tuska powołał Centrum Walki z Dezinformacją. Oficjalnie ma ono chronić Polaków przed zagranicznymi operacjami informacyjnymi. Nieoficjalnych intencji nie znamy, ale znamy publiczne deklaracje jego kierownictwa: koordynacja administracji, współpraca ze służbami specjalnymi, udział organizacji pozarządowych, komunikacja wyprzedzająca i publiczne wskazywanie środowisk rozpowszechniających niepożądane narracje. To wystarczający powód, aby postawić Ministerstwu Cyfryzacji kilka bardzo niewygodnych pytań. Zwłaszcza że między zwalczaniem zagranicznej operacji wpływu a piętnowaniem obywatela za jego poglądy istnieje fundamentalna różnica.
STATUS FORMALNY
Organ opiniodawczo-doradczy
Zarządzenie nr 59 · 29.09.2026
DEKLAROWANY KIERUNEK
Koordynacja i komunikacja proaktywna
Współpraca z instytucjami i ekspertami
PYTANIE REDAKCYJNE
Kto kontroluje państwowe oceny?
Metodologia · dowody · audyt
SEKCJA 01 / 15

Najpierw powołano Centrum. Teraz trzeba zapytać o granice jego wpływu

29 września 2026 roku premier Donald Tusk podpisał zarządzenie nr 59 w sprawie Centrum Walki z Dezinformacją (CWD), opublikowane w Monitorze Polskim pod pozycją 961.

Daty wskazane w artykule
Chronologia dokumentów i deklaracji opisanych w tekście
29.09.2026
Zarządzenie nr 59
24.10.2026
Wypowiedź Olszewskiego przywołana w tekście
28.10.2026
Plany Rady Ekspertów i StopDezinfo

Zgodnie z dokumentem Centrum jest organem pomocniczym Rady Ministrów o charakterze opiniodawczo-doradczym. Nie otrzymało samodzielnych kompetencji do wydawania administracyjnych nakazów usuwania publikacji ani do rozstrzygania o odpowiedzialności karnej autorów wypowiedzi. W jego zadaniach zapisano między innymi koordynowanie współpracy, przygotowywanie analiz, opinii i rekomendacji, wymianę informacji oraz komunikowanie ustaleń dotyczących dezinformacji.

Brzmi technicznie - niemal niewinnie, a problem zaczyna się wtedy, kiedy przyjrzymy się zapowiedziom dotyczącym praktycznego funkcjonowania "Centrum".

Jego przewodniczący, wiceminister cyfryzacji Paweł Olszewski, w wywiadzie dla PAP opublikowanym 24 października wyraził zamiar nadania CWD również charakteru operacyjnego i koordynacyjnego. Ministerstwo Cyfryzacji informuje z kolei o współpracy Centrum z NASK, służbami, ekspertami, mediami i organizacjami społecznymi. To oznacza, że nie chodzi wyłącznie o grupę urzędników przygotowujących raporty do ministerialnej szuflady.

Powstaje struktura mająca organizować wymianę informacji między instytucjami, analizować przekazy i publikować komunikaty, którym autorytet nadaje państwo. Nie trzeba posiadać formalnego prawa do cenzurowania publikacji, aby mieć istotny wpływ na ich wiarygodność, rozpowszechnianie i społeczną ocenę. Tak działa władza reputacyjna.

Państwowa instytucja wskazuje określony przekaz jako zagrożenie. Media cytują jej komunikat. Platformy i inne instytucje mogą uwzględnić tę ocenę. Autor wypowiedzi musi natomiast zmierzyć się z publicznym zarzutem, którego podstaw metodologicznych nie zawsze zna. Nie jest to dowód, że CWD będzie nadużywać swoich możliwości. Jest to opis ryzyka wymagającego odpowiednich zabezpieczeń. Zarządzenie o powołaniu organu odpowiada na pytanie, kto go utworzył. Nie wyjaśnia jeszcze dostatecznie, kto będzie kontrolował jakość jego publicznych ustaleń.

SEKCJA 02 / 15

Ministerstwo Prawdy? Najpierw poprosimy o definicję prawdy

W debacie publicznej nieustannie pojawiają się określenia "dezinformacja", "szkodliwa narracja", "manipulacja informacyjna" i "zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa". Nie są one jednak synonimami. Fałszywa informacja może być wynikiem pomyłki. Manipulacja może polegać na przedstawieniu autentycznych danych w tendencyjnym kontekście.

Dezinformacja może być celowym działaniem mającym wprowadzić odbiorców w błąd. Zagraniczna operacja wpływu może natomiast wykorzystywać fałszywe tożsamości, skoordynowane konta, automatyzację oraz ukryte finansowanie. A opinia polityczna? Opinia polityczna może być stronnicza, przesadzona, niesprawiedliwa i całkowicie sprzeczna z przekonaniami ministra. To nadal nie oznacza, że jej autor uczestniczy w operacji obcego wywiadu.

Zarządzenie nr 59 nie ustanawia szczegółowej, prawnie wiążącej metodologii, według której Centrum miałoby odróżniać takie przypadki. Dla organu doradczego samo w sobie nie jest to niczym nadzwyczajnym. Nie musi on otrzymywać w zarządzeniu kodeksu wszystkich metod analitycznych. Jednak gdy jego kierownictwo zapowiada publiczne identyfikowanie określonych narracji oraz środowisk, jawność kryteriów staje się sprawą pierwszorzędną. Czy CWD będzie odróżniało fałszywe informacje od niepopularnych interpretacji? Czy przed publicznym wskazaniem konkretnej osoby będzie obowiązywał określony standard dowodowy?

Czy "Centrum" ujawni poziom pewności swoich ustaleń? Czy osoba błędnie wskazana jako uczestnik operacji dezinformacyjnej będzie mogła doprowadzić do równie widocznego sprostowania? Jeżeli instytucja chce oceniać wiarygodność cudzych informacji, musi również umożliwiać weryfikowanie własnych ocen. To nie jest wygórowane żądanie - to podstawowa zasada odpowiedzialnej analizy.

SEKCJA 03 / 15

Krytyka Ukrainy nie jest rosyjską operacją wpływu

Ten problem zasługuje na osobny rozdział. Putinowska Rosja rzeczywiście prowadzi operacje informacyjne wymierzone w Polskę, Ukrainę, NATO i Unię Europejską. Wykorzystuje propagandę, manipulację, sieci nieautentycznych kont oraz działania mające pogłębiać konflikty społeczne.

Jednym z tematów takich operacji bywają niełatwe relacje polsko-ukraińskie. Nie wynika jednak z tego, że każdy Polak krytykujący Ukrainę uczestniczy w rosyjskiej dezinformacji. Obywatel Polski ma prawo stawiać interes swojego państwa na pierwszym miejscu w ocenie polityki zagranicznej, ma prawo kwestionować skalę pomocy finansowej i wojskowej dla Ukrainy, a także ma prawo domagać się rozliczenia wydatków publicznych, krytykować działania ukraińskiego rządu, rozmawiać o korupcji, sporach gospodarczych, polityce historycznej i konsekwencjach wojny.

Polski obywatel może również sprzeciwiać się konkretnym decyzjom polskich władz dotyczącym pomocy Ukrainie. Żadna z tych postaw nie jest automatycznie dowodem dezinformacji, działalności agenturalnej czy nielegalnego wpływu. Oczywiście konkretne twierdzenia faktyczne podlegają weryfikacji. Ktoś może przedstawić fałszywe dane, a inni mają pełne prawo je sprostować. Jednak trzeba odróżniać nieprawdziwość określonej informacji od przypisywania jej autorowi świadomego udziału w cudzej operacji.

Zbieżność poglądów nie dowodzi współpracy operacyjnej. Jeżeli rosyjska propaganda wykorzystuje określony argument polityczny, nie oznacza to jeszcze, że każdy obywatel posługujący się podobnym argumentem działa na rzecz Rosji. Do ustalenia świadomej współpracy potrzebne są dowody dotyczące rzeczywistych powiązań, koordynacji, finansowania lub innych istotnych okoliczności. To fundamentalne rozróżnienie. Bez niego łatwo pomylić analizę operacji informacyjnej z ocenianiem politycznych przekonań obywateli. W przypadku państwowej instytucji taka pomyłka może mieć szczególnie daleko idące skutki.

SEKCJA 04 / 15

Dzisiaj Braun i Kamraci. Co będzie kryterium jutro?

Paweł Olszewski zapowiadał publiczne wskazywanie osób i środowisk, których przekazy uważa za szkodliwe z punktu widzenia bezpieczeństwa informacyjnego. W doniesieniach dotyczących jego wypowiedzi pojawili się między innymi Grzegorz Braun i Kamraci od "słynnego" Jaszczura.

Nie ma potrzeby zgadzać się z ich poglądami, aby zadać ważne pytanie o rolę państwa. Każdy obywatel ma prawo krytykować Brauna. Dziennikarze mogą analizować wypowiedzi jego środowiska, wskazywać nieprawdziwe twierdzenia i poddawać je ostrej polemice. Ta sama zasada dotyczy "Kamratów".

Jeżeli konkretna wypowiedź narusza prawo, właściwe organy mogą prowadzić przewidziane prawem czynności. Jednak państwowa kwalifikacja określonego środowiska jako rozpowszechniającego szkodliwą narrację nie może automatycznie zastępować dowodów świadomego uczestnictwa w obcej operacji wpływu.

Nie można także utożsamiać wszystkich wypowiedzi członków danego środowiska z jedną operacją. Wolność słowa nie jest nagrodą przyznawaną ludziom za akceptowalne opinie. Obejmuje również wypowiedzi skrajnie kontrowersyjne, obraźliwe dla części społeczeństwa albo ostro krytykujące władzę - w granicach obowiązującego prawa.

W tej sprawie równie istotna jest różnica między społeczną polemiką a autorytetem instytucji państwowej. Publicysta nie reprezentuje aparatu państwa. Wiceminister stojący na czele rządowego centrum już tak. Jego wypowiedź może oddziaływać na odbiór wskazanej osoby w sposób wykraczający poza zwykłą wymianę opinii. Dlatego przy publicznym identyfikowaniu osób i środowisk potrzebne są jasne kryteria i rzetelne uzasadnienia.

SEKCJA 05 / 15

Jak działa miękka kontrola informacji?

Klasyczną cenzurę dość łatwo jest sobie wyobrazić. Urzędnik otrzymuje tekst, ocenia jego zawartość i nie dopuszcza go do publikacji. Współczesny obieg informacji jest jednak znacznie bardziej skomplikowany. Na widoczność wypowiedzi wpływają algorytmy, systemy rekomendacji, decyzje moderatorów, ograniczenia kont, oznaczenia wiarygodności oraz działania instytucji zajmujących się analizą zagrożeń.

Nie wszystkie te mechanizmy są cenzurą, nie wszystkie są też inicjowane przez państwo - jednak przy ocenie działalności CWD warto sprawdzić, czy jego komunikaty mogą oddziaływać na decyzje innych podmiotów.

Przykładowo:

MODEL POTENCJALNEGO ODDZIAŁYWANIA (SCENARIUSZ)
  1. CWD publikuje analizę określonej narracji
  2. Instytucje publiczne powielają tę ocenę
  3. Media przedstawiają wskazane treści w kontekście państwowego ostrzeżenia
  4. Podmioty zewnętrzne mogą wykorzystać tę ocenę przy własnych decyzjach
  5. Autor pierwotnej wypowiedzi próbuje zakwestionować klasyfikację

To model potencjalnego oddziaływania, a nie opis stwierdzonego już procesu wewnątrz CWD. Właśnie dlatego potrzebna jest informacja, czy takie przepływy będą występowały, jak zostaną udokumentowane i jak będzie można sprawdzić ich prawidłowość. Nie trzeba zakazywać publikowania określonej opinii, żeby wpłynąć na jej społeczną wiarygodność. Nie oznacza to, że każda oficjalna krytyka wypowiedzi jest bezprawną ingerencją.

Problem zaczyna się wówczas, gdy państwowa ocena uzyskuje praktyczne znaczenie wykraczające poza polemikę, a osoba nią dotknięta nie ma skutecznych możliwości sprawdzenia podstaw tej oceny.

SEKCJA 06 / 15

Historia pokazuje, dlaczego państwową kontrolę informacji trzeba maksymalnie ograniczać

Cenzura prewencyjna oraz państwowy monopol informacyjny należały do narzędzi wykorzystywanych przez reżimy totalitarne.

W Związku Radzieckim aparat cenzury i propagandy ograniczał pluralizm, kontrolował media i podporządkowywał przekaz interesom partii komunistycznej. W nazistowskich Niemczech kontrola prasy, radia i kultury stanowiła część systemu indoktrynacji i represji. W Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk kontrolował materiały przeznaczone do rozpowszechniania. Nie były to identyczne instytucje ani identyczne systemy polityczne. Łączyło je jednak podporządkowanie przepływu informacji państwowym celom politycznym.

Historyczna analiza pozwala zidentyfikować ryzyka, którym demokratyczne państwo powinno zapobiegać. Najważniejsze z nich to monopol na oficjalną interpretację wydarzeń, brak przejrzystości zasad kwalifikowania wypowiedzi oraz osłabienie możliwości kwestionowania przekazu władzy. W demokracji nie trzeba czekać na pojawienie się formalnego "Ministerstwa Prawdy", aby domagać się kontroli nad rozbudową państwowych struktur komunikacyjnych.

Właśnie istnienie niezależnej debaty i skutecznych gwarancji prawnych odróżnia demokratyczny system przeciwdziałania zagrożeniom od systemu podporządkowującego informację politycznej władzy.

SEKCJA 07 / 15

Komunikacja wyprzedzająca. Bezpieczeństwo czy zarządzanie narracją?

Jedną z zapowiedzi kierownictwa CWD jest proaktywne reagowanie na zagrożenia informacyjne - państwo ma dostarczać obywatelom informacje zanim rozpowszechnią się potencjalnie fałszywe przekazy. Samo takie działanie nie jest cenzurą prewencyjną w rozumieniu art. 54 ust. 2 Konstytucji.

Przykładowo szybki komunikat o kampanii phishingowej, fałszywych alertach lub podszywaniu się pod instytucję publiczną może ograniczyć szkody. Nie ma także przeszkód, aby rząd publicznie przedstawiał własne informacje i argumenty. Wątpliwości pojawiają się wtedy, gdy działania wyprzedzające odnoszą się nie do obiektywnie wykrytych oszustw, lecz do politycznych interpretacji wydarzeń. W takim przypadku szczególnie ważne jest oddzielenie ustalonych faktów od prognoz i ocen.

Jeżeli państwo przedstawia własną interpretację jako jedyne słuszne stanowisko, może przyczyniać się do ograniczenia pluralizmu. Jeżeli dodatkowo alternatywne poglądy są kwalifikowane jako niebezpieczne bez odpowiedniej podstawy dowodowej, ryzyko rośnie. Komunikacja wyprzedzająca może więc służyć ochronie społeczeństwa, ale jej sposób realizacji wymaga kontroli. Najważniejsze pytanie brzmi: czy państwo pomaga obywatelom samodzielnie rozpoznawać manipulację, czy próbuje zastąpić ich ocenę własnym rozstrzygnięciem?

SEKCJA 08 / 15

Państwo powinno zwalczać operacje wpływu, a nie klasyfikować obywateli według poglądów

Rzeczywiste operacje informacyjne mogą wykorzystywać zaawansowane mechanizmy techniczne. Należą do nich sieci skoordynowanych kont, automatyzacja publikacji, fałszywe profile, podszywanie się pod media, manipulowanie materiałami audiowizualnymi i wykorzystywanie przejętej infrastruktury. Odróżnianie takich działań od zwykłej aktywności politycznej wymaga analizy zachowań i materiału dowodowego.

Przydatne są między innymi:

  • korelacja czasowa publikacji
  • analiza powtarzalnych wzorców aktywności
  • badanie struktury sieci kont
  • analiza pochodzenia domen i infrastruktury
  • identyfikacja zautomatyzowanej dystrybucji
  • weryfikacja autentyczności materiałów
  • dokumentowanie rzeczywistych powiązań organizacyjnych lub finansowych, jeżeli istnieją odpowiednie dowody.

Żadna z tych metod nie powinna opierać się wyłącznie na politycznej ocenie publikowanego poglądu. To szczególnie ważne dla rozróżnienia dwóch sytuacji. W pierwszej obywatel publikuje kontrowersyjną opinię na temat polityki Polski wobec Ukrainy. W drugiej dochodzi do zorganizowanej kampanii, w której wiele nieautentycznych kont jednocześnie rozpowszechnia określone materiały, ukrywając wspólne pochodzenie.

W obu przypadkach przekaz może być podobny. Jednak sposób działania, intencja i materiał dowodowy mogą być zupełnie różne. Właśnie dlatego analiza operacji wpływu nie powinna sprowadzać się do identyfikowania zdań podobnych do tych występujących w zagranicznej propagandzie.

Nie ten sam przekaz oznacza ten sam mechanizm
Zestawienie dwóch scenariuszy opisanych w artykule — nie jest klasyfikacją konkretnych osób
Legalna wypowiedź obywatela Skoordynowana operacja wpływu
Kontrowersyjna lub krytyczna opinia polityczna Sieć kont o ukrytym wspólnym pochodzeniu
Sam pogląd nie dowodzi współpracy z obcym podmiotem Analiza koordynacji, automatyzacji i powiązań
SEKCJA 09 / 15

CWD jako system analityczny. Gdzie są procedury audytu?

W środowisku cyberbezpieczeństwa system wykrywania zagrożeń ocenia się nie tylko na podstawie liczby wygenerowanych alertów. Liczy się również ich jakość. System, który zgłasza tysiące fałszywych alarmów, może paraliżować pracę analityków. System, którego decyzji nie można odtworzyć, utrudnia audyt. System, którego błędów nie można skorygować, generuje ryzyko operacyjne.

Podobne standardy powinny mieć znaczenie dla instytucji analizującej informacyjne zagrożenia bezpieczeństwa państwa. W przypadku CWD szczególnie ważne byłoby ujawnienie przynajmniej ogólnych zasad:

1Identyfikacji: jakie przesłanki pozwalają zakwalifikować treść, konto lub kampanię jako zagrożenie?
2Weryfikacji: ile niezależnych źródeł wymaganych jest przed publicznym opublikowaniem poważnego ustalenia?
3Atrybucji: na jakiej podstawie określa się związek działań z obcym państwem, organizacją lub konkretną osobą?
4Eskalacji: kiedy i według jakiej procedury informacje trafiają do innych organów lub podmiotów?
5Korekty: jak weryfikuje się zgłoszenia błędów i aktualizuje wcześniejsze analizy?
6Rozliczalności: jakie sprawozdania będą dostępne publicznie i kto oceni niezależnie skuteczność działania?

Nie wszystkie materiały operacyjne można ujawnić, można jednak opublikować standardy metodologiczne, zagregowane statystyki i informacje o procedurach korekty. Takie rozwiązania nie muszą osłabiać bezpieczeństwa państwa. Przeciwnie, mogą zwiększać wiarygodność jego instytucji.

SEKCJA 10 / 15

CWD, służby, organizacje pozarządowe. Kto i za co odpowiada?

W komunikacie z 1 października Ministerstwo Cyfryzacji przedstawiło plan współpracy Centrum z administracją, służbami, naukowcami i organizacjami społecznymi. Wymieniło przy tym konkretne organizacje uczestniczące w spotkaniach przygotowawczych. 28 października resort poinformował o dalszych planach: utworzeniu Rady Ekspertów, uruchomieniu serwisu StopDezinfo i opracowaniu mechanizmów wymiany informacji między instytucjami. Taka współpraca może zapewniać dostęp do specjalistycznej wiedzy.

Nie powinna jednak prowadzić do zacierania granic między niezależną analizą, działalnością organizacji społecznych a oficjalnymi działaniami rządu. Z perspektywy odpowiedzialności publicznej ważne są trzy kwestie.

Po pierwsze, czy kryteria doboru partnerów będą jawne i jednakowe dla podmiotów o różnych poglądach? Po drugie, czy opinie organizacji pozarządowych będą wyraźnie odróżniane od oficjalnych ustaleń instytucji państwowych? Po trzecie, czy będzie można ustalić, która instytucja odpowiada za konkretną klasyfikację i wynikające z niej dalsze działania?

Udział organizacji pozarządowych w spotkaniach nie dowodzi, że otrzymały one prawo do cenzurowania wypowiedzi lub wydawania wiążących poleceń. Jednak przejrzystość współpracy pozostaje zasadnym przedmiotem zainteresowania publicznego.

SEKCJA 11 / 15

Prawo do wypowiedzi nie jest nagrodą za poprawność polityczną

Artykuł 54 Konstytucji RP chroni wolność wyrażania poglądów, pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, zakazuje też cenzury prewencyjnej środków społecznego przekazu. Wolność ta nie jest absolutna, a ograniczenia mogą wynikać z prawa, pod warunkiem spełnienia właściwych wymogów konstytucyjnych. Nie obejmuje ona bezkarności za groźby, oszustwa czy inne przestępstwa. Jednak granicą legalności wypowiedzi nie może być samo niezadowolenie władzy.

Obywatel nie musi popierać rządu, nie musi popierać opozycji, nie musi sympatyzować z Ukrainą, Rosją, Unią Europejską czy dowolnym państwem. Ma prawo krytycznie oceniać ich działania oraz argumentować na rzecz określonego kierunku polityki Polski. Inni obywatele mają prawo nie zgadzać się z nim, przedstawiać dowody, prowadzić polemikę i wskazywać błędy. Właśnie na tym opiera się pluralistyczna debata.

Jeżeli państwowa instytucja formułuje wobec konkretnej osoby poważny zarzut udziału w operacji informacyjnej, powinna być w stanie wskazać odpowiednie podstawy tego ustalenia. Nie wystarcza niechęć do jej poglądów.

SEKCJA 12 / 15

Co ministerstwo powinno wyjaśnić opinii publicznej?

Dotychczasowe komunikaty Ministerstwa Cyfryzacji pozwalają ustalić podstawowy kierunek działalności CWD, ale nie rozstrzygają wszystkich kwestii związanych z jego przyszłą praktyką. W szczególności zasadne pozostają pytania:

1
Czy CWD przyjęło wewnętrzną, pisemną metodologię odróżniania dezinformacji od opinii, satyry, błędu i legalnej krytyki politycznej?
2
Jaki standard dowodowy będzie obowiązywał przed publicznym przypisaniem konkretnej osobie udziału w zagranicznej operacji wpływu?
3
Czy podobieństwo określonej wypowiedzi do przekazów rozpowszechnianych przez rosyjską propagandę może samo w sobie stanowić podstawę negatywnej klasyfikacji?
4
Czy krytyka polityki Ukrainy, polskich wydatków na pomoc wojskową lub stanowiska rządu wobec wojny może zostać zakwalifikowana jako dezinformacja bez wykazania dodatkowych przesłanek?
5
Jakie informacje o osobach, kontach i publikacjach CWD będzie przekazywało służbom oraz innym instytucjom?
6
Czy Centrum będzie prowadziło rejestr publicznych ocen i sprostowań?
7
Jak osoba błędnie wskazana jako źródło dezinformacji będzie mogła zakwestionować ustalenia Centrum?
8
W jaki sposób zapewniona zostanie bezstronność doboru zewnętrznych ekspertów i partnerów?
9
Czy ministerstwo opublikuje informacje o wynikach niezależnej kontroli jakości analiz?
10
Jak zagwarantuje, że instrumenty wykorzystywane do ochrony bezpieczeństwa informacyjnego nie zostaną użyte do selektywnego piętnowania przeciwników politycznych?

To pytania dotyczące standardów działania instytucji publicznej, nie zaś założenia, że konkretne naruszenia już nastąpiły.

SEKCJA 13 / 15

Odpowiedzialność za "Centrum" nie kończy się na jego przewodniczącym

CWD powstało na podstawie decyzji premiera Donalda Tuska. Funkcjonuje w ramach struktury organizacyjnej związanej z Ministerstwem Cyfryzacji, którym kieruje Krzysztof Gawkowski. Przewodniczącym jest Paweł Olszewski. Każdy z tych uczestników procesu odpowiada za działania mieszczące się w zakresie własnych kompetencji. Dlatego kwestie przejrzystości procedur i ochrony wolności słowa powinny być przedmiotem odpowiedzi nie tylko ze strony CWD, ale również ministerstwa oraz rządu.

W szczególności należy wyjaśnić, jak zostaną rozgraniczone czynności analityczne, komunikacyjne i ewentualne zgłoszenia do właściwych organów. To nie jest kwestia personalnych sympatii lub antypatii. Podobne pytania należałoby postawić każdemu rządowi tworzącemu porównywalną strukturę. Instytucje państwa muszą działać według zasad odpornych na zmianę politycznej większości.

SEKCJA 14 / 15

Stanowisko Hackin9.pl: krytyka państwa nie jest incydentem bezpieczeństwa

Hackin9.pl zajmuje się cyberbezpieczeństwem, technologią, infrastrukturą informatyczną oraz zagrożeniami dla praw i wolności cyfrowych. W działalności redakcyjnej szczególne znaczenie mają niezależność weryfikacji, możliwość podważania oficjalnych ustaleń i prawo do przedstawiania niepopularnych wniosków. Dotyczy to również analiz działań polskiej administracji.

Krytyka decyzji Ministerstwa Cyfryzacji nie oznacza kwestionowania potrzeby zapewniania bezpieczeństwa państwa. Krytyka polityki wobec Ukrainy nie oznacza automatycznie wspierania rosyjskiej propagandy. Kwestionowanie analiz państwowego ośrodka nie oznacza udziału w operacji dezinformacyjnej. W każdym przypadku znaczenie mają fakty, materiał dowodowy i kontekst.

Redakcja będzie nadal analizować publiczne działania władz, dokumenty urzędowe, raporty dotyczące zagrożeń informacyjnych i rozwiązania technologiczne stosowane w moderowaniu treści. Będzie również rozróżniać legalną opinię od materiałów naruszających prawo. Sprzeciw wobec arbitralnego ograniczania wypowiedzi nie wymaga akceptowania każdej opublikowanej opinii. Wymaga natomiast uznania, że prawo do zabierania głosu nie może zależeć od politycznej aprobaty instytucji państwowych.

SEKCJA 15 / 15

Najważniejsze pytanie pozostaje bez odpowiedzi

Centrum Walki z Dezinformacją ma formalnie charakter doradczy. Jego kierownictwo zapowiada jednak działania wykraczające poza przygotowywanie opinii: koordynację, komunikację proaktywną, współpracę z licznymi instytucjami i publiczne identyfikowanie zagrożeń informacyjnych. Rzeczywiste zagraniczne operacje wpływu są problemem bezpieczeństwa państwa. Jednak odpowiedź na ten problem musi pozostawać zgodna z zasadą wolności wypowiedzi, przejrzystości działań administracji i niezależnej kontroli.

Szczególnie istotne jest rozróżnienie między świadomą, skoordynowaną działalnością na rzecz obcego podmiotu a legalną wypowiedzią obywatela, nawet jeśli jest ona kontrowersyjna lub zbieżna z fragmentem propagandowego przekazu. Historyczne doświadczenia państwowej kontroli informacji pokazują, dlaczego mechanizmy wpływu na publiczną debatę wymagają wyraźnych ograniczeń. Nie przesądzają jednak o tym, jak CWD będzie faktycznie funkcjonowało.

To dopiero praktyka, jawność procedur oraz możliwość weryfikacji i korygowania błędów pozwolą ocenić działalność Centrum. Najważniejsze pytanie nie brzmi zatem czy państwo powinno przeciwdziałać dezinformacji. Pytanie brzmi, kto sprawdzi, czy państwo samo nie błędnie kwalifikuje cudzych wypowiedzi i nie wykorzystuje własnego autorytetu do ograniczania legalnej debaty - od odpowiedzi na to pytanie zależy wiarygodność całego przedsięwzięcia.

Acid

Zawodowo związany z zarządzaniem infrastrukturą IT, cyberbezpieczeństwem i technologiami sieciowymi. Pasjonat prywatności cyfrowej, kryptografii, etycznego hackingu oraz wolności słowa w sieci. Zwolennik technicznej precyzji, niezależnego myślenia i zdrowego sceptycyzmu wobec wszelkich autorytetów. W HACKIN9 łączy praktyczne doświadczenie z zamiłowaniem do analizy technologii i jej wpływu na współczesny świat. Bez korporacyjnej nowomowy, niepotrzebnej sensacji i wiary w cudowne rozwiązania.

Komentarze (0)

User