Pół miliona na reklamy wyborcze. Akcja Demokracja, Estratos i niewygodne pytania o pieniądze
Blisko pół miliona złotych wydanych na reklamy polityczne, austriacka firma z amerykańskim kapitałem i wolontariusze Akcji Demokracja zaangażowani w przygotowanie nagrań. Jakub Kocjan i kierowana przez niego fundacja domagają się przejrzystości życia publicznego, tymczasem ich współpraca z Estratos rodzi poważne pytania o odpowiedzialność, finansowanie i standardy transparentności. Analizujemy dokumenty, cyfrowe ślady kampanii, powiązania organizacyjne i mechanizmy operacji wpływu, które mogą wykorzystywać podobną infrastrukturę.
Wiosną 2025 roku, podczas wyborów prezydenckich, profile "Wiesz Jak Nie Jest" i "Stół Dorosłych" prowadziły kosztowną kampanię polityczną w serwisach Mety. Pierwszy uderzał w Sławomira Mentzena i Karola Nawrockiego, drugi wprost zachęcał do głosowania na Rafała Trzaskowskiego. Według raportu Fundacji im. Stefana Batorego emisja 135 reklam kosztowała 499 382 zł i wygenerowała blisko 31 mln oszacowanych wyświetleń. Reklamy nie były prezentowane jako materiały oficjalnych komitetów. Ktoś zorganizował ich produkcję, dystrybucję i finansowanie. Tego procesu nie da się sprowadzić do spontanicznych publikacji sympatyków. [1]
Wirtualna Polska dotarła do osób występujących w reklamach, które opisały rekrutację przez ludzi związanych z Akcją Demokracja. Międzynarodowe śledztwo Demagoga ustaliło natomiast, że wiedeńska spółka Estratos Digital GmbH zarządzała kampanią i współtworzyła obydwa profile. Przedstawiciel Estratos sam potwierdził tę rolę, ale nie ujawnił zleceniodawcy. Akcja Demokracja przyznała, że prośbę o znalezienie uczestników nagrań przekazała swoim wolontariuszom. Dopiero po ujawnieniu sprawy zerwała wieloletnią współpracę z Estratos. [2][3]
Najważniejszy zarzut wobec Akcji Demokracja dotyczy standardów przejrzystości i odpowiedzialności za własne decyzje. Fundacja przekazała ludziom zadanie od firmy, która następnie została wskazana jako operator politycznej kampanii. Jednocześnie nie przedstawiła opinii publicznej dokumentów pozwalających rozliczyć zakres tej pomocy. Deklaracja o "uprzejmości" nie zastępuje umowy, zestawienia wykonanych czynności ani odpowiedzi na pytanie, kto autoryzował współpracę.
To również sprawa cyberbezpieczeństwa: zagraniczny operator AdTech, zależność fundacji od dostawcy infrastruktury mailingowej i darowizn, uprawnienia do systemów, przepływy danych politycznych oraz rachunki i konta reklamowe. W świecie cyberoperacji najcenniejszym śladem rzadko jest samo nagranie. Jest nim infrastruktura, log dostępu i historia płatności.
Prawie pół miliona złotych na polityczne reklamy. Liczby nie wymagają komentarza
Kwoty 420 tys. i ponad 460 tys. zł pojawiały się w publikacjach tworzonych w trakcie kampanii, na podstawie ówczesnych odczytów Biblioteki Reklam Mety. Raport Fundacji im. Stefana Batorego z 21 maja 2025 roku podaje dla okresu 15 stycznia - 18 maja dokładniejszą wartość uśrednioną: 499 382 zł. Poszczególne szacunki nie są dodatkowymi częściami budżetu - opisują ten sam obszar reklamy w różnych momentach i przedziałach czasowych. [1][4]
Zestawienie jest jednoznaczne: 31 reklam "Stołu Dorosłych" wprost wzywało do głosowania na Rafała Trzaskowskiego, a 104 reklamy "Wiesz Jak Nie Jest" prowadziły kampanię negatywną wobec politycznych rywali. Materiały były nastawione na wynik wyborczy, nie na neutralną edukację obywatelską. Takiej skali płatnej agitacji nie da się wyjaśnić samą popularnością profili. [1]
Estratos: zagraniczny operator kampanii, który nie ujawnił zleceniodawcy
Śledztwo Demagoga wskazało Estratos Digital GmbH, wcześniej Datadat GmbH, jako firmę obsługującą kampanię. Viktor Szigetvári potwierdził, że Estratos zarządzała reklamami i współuczestniczyła w tworzeniu profili. Gdy jednak padło pytanie o klienta, powołał się na poufność. To właśnie w tym miejscu urywa się publicznie dostępny łańcuch odpowiedzialności. Firma zdolna obsłużyć polityczną kampanię za setki tysięcy złotych powinna liczyć się z pytaniami o zamawiającego i źródło budżetu. [2]
Spółka jest zarejestrowana w Austrii pod numerem FN 544761w. Dane austriackiego rejestru gospodarczego ujawniają strukturę udziałów: 80% Higher Ground Labs Fund III LP oraz 20% AVSF Asset Management GmbH.[5]
Amerykański Higher Ground Labs Fund III LP posiada 80% udziałów w Estratos, a AVSF Asset Management GmbH - pozostałe 20%. Estratos figuruje w portfolio Higher Ground Labs, funduszu inwestującego w technologie polityczne i obywatelskie. To oznacza międzynarodowe zaplecze kapitałowe operatora prowadzącego polskie reklamy. Prawdziwy problem transparentności dotyczy jednak rachunków za kampanię: publiczna struktura udziałowa jest znana, lecz dokumenty wskazujące klienta i płatnika nie zostały ujawnione. [6]
Jakub Kocjan i Akcja Demokracja. Dlaczego "uprzejmość" nie wystarcza?
15 maja 2025 roku fundacja oświadczyła, że nie jest związana z funkcjonowaniem obu profili. W tym samym komunikacie przyznała, że otrzymała od wieloletniego dostawcy usług IT prośbę o znalezienie ludzi do nagrań i przekazała ją wolontariuszom. 30 maja potwierdziła udział kilkorga wolontariuszy w przedsięwzięciu Estratos. To nie jest całkowity brak związku, lecz udział w jednym z etapów procesu produkcyjnego. Przy takiej skali kampanii słowo "uprzejmość" brzmi jak próba zamknięcia dyskusji, a nie wyczerpujące rozliczenie decyzji organizacyjnej. [3]
Pytania do władz fundacji są konkretne i wymagają konkretów: kto przyjął zlecenie od Estratos, kto skierował je do wolontariuszy, kto ustalał zakres rekrutacji, czy wykonano odpłatne czynności i czy sporządzono dokumentację? Jeśli była to prywatna inicjatywa osób fizycznych, fundacja może publicznie przedstawić procedury, które rzeczywiście oddzielały ją od przedsięwzięcia. Jeśli działały osoby w jej imieniu, odpowiedzialność za organizację nie znika po nazwaniu tego "przysługą".
Udokumentowana rekrutacja nie jest drobiazgiem. Przygotowanie uczestników do spotów to element łańcucha produkcji przekazu. Skoro Akcja Demokracja sama potwierdza przekazanie prośby wolontariuszom, musi liczyć się z oceną sposobu zarządzania własną siecią ludzi i relacją z wykonawcą kampanii. Odpowiedź na takie pytania należy do standardów governance, na które organizacja powołuje się w swojej działalności.
Odpowiedzialność Kocjana: nie deklaracje, lecz nadzór
Jakub Kocjan, jako osoba stojąca na czele fundacji w czasie kampanii, odpowiada publicznie za standard wyjaśnienia decyzji organizacji. To szczególnie istotne, ponieważ w publikacjach Wirtualnej Polski występował nie tylko wątek wolontariuszy, ale również pracownika fundacji zaangażowanego w poszukiwanie uczestników nagrań. Fundacja powinna wskazać, czy i kto działał służbowo, jak wyglądało zatwierdzanie tej pomocy oraz czy zlecenie było rejestrowane w jej dokumentacji.
Tu nie wystarczy oświadczenie zarządu o niewinności. Organizacja wzywająca instytucje do jawności sama może ujawnić bez danych osobowych zakres przekazanej prośby, daty kontaktów, ewentualne rozliczenia i zasady korzystania z jej zasobów. Jeżeli dokumentów nie udostępnia, opinia publiczna ma pełne prawo uznać jakość jej wyjaśnień za niewystarczającą.
Przekazanie prośby wolontariuszom
To fundacja otrzymała prośbę od dostawcy i przekazała ją wolontariuszom. Tak wygląda formalny punkt styku organizacji z procesem powstawania spotów.
Rozliczenie wykonanych czynności
Do publicznego wglądu nie trafiło szczegółowe zestawienie umów, rozliczeń ani zasad wykorzystania zasobów fundacji przy tej rekrutacji. Samo oświadczenie nie rozlicza pracy ani decyzji.
To tutaj Jakub Kocjan i zarząd Akcji Demokracja powinni odpowiedzieć bez PR-owych uników. Organizacja wymagająca przejrzystości od instytucji publicznych sama pozostawiła istotną część swojej relacji z operatorem reklam poza publiczną kontrolą. Jeśli współpraca ograniczała się do nieodpłatnej rekrutacji, można opisać jej przebieg, wskazać decyzję organizacyjną i przedstawić dokumentację. Samo zerwanie umowy z Estratos po wybuchu skandalu nie wyjaśnia, co działo się wcześniej.
Akcja Demokracja oddała mailing i darowizny zewnętrznemu dostawcy. Co z kontrolą nad danymi?
W aktualizacji oświadczenia z 30 maja 2025 roku Akcja Demokracja poinformowała, że wypowiada umowę Estratos jako głównemu dostawcy infrastruktury technologicznej, przenosi system mailingowy oraz kończy przyjmowanie nowych wpłat za pośrednictwem Lunda Donate. Zażądała także usunięcia danych osobowych przetwarzanych przez dotychczasowego partnera. To nie opis przelotnej znajomości, tylko krytycznej zależności technologicznej. [3]
Powiązanie operatora politycznej reklamy z dostawcą narzędzi komunikacji i darowizn fundacji powinno było uruchomić natychmiastowy, udokumentowany audyt dostępu. Kto mógł eksportować listy, jakie segmenty danych były dostępne, czy odseparowano tenanty poszczególnych klientów i kiedy dokładnie cofnięto uprawnienia? Fundacja nie opublikowała raportu technicznego, który pozwoliłby zewnętrznie ocenić ten proces. [2]
Jakie mechanizmy należałoby zbadać?
Z perspektywy audytu IT zasadnicze są: role administratorów, zakres dostępu dostawcy do baz kontaktowych, wykorzystanie odrębnych przestrzeni klientów (*tenant isolation*), historia eksportu danych, logi integracji, retencja kopii zapasowych oraz potwierdzenie usunięcia danych po rozwiązaniu umowy.
Anatomia kampanii AdTech: od zlecenia do wyświetlenia reklamy
Strona na Facebooku to tylko front-end operacji. Jej zaplecze obejmuje identyfikatory kont reklamowych, role administratorów w Business Managerze, konta agencji, fakturowanie, karty płatnicze, kreacje, harmonogramy emisji i logi zatwierdzania. To tam znajdują się ślady pozwalające ustalić, kto realnie zarządzał wydatkami. Żądanie ujawnienia tych informacji nie jest ciekawością wobec prywatnego biznesu, lecz pytaniem o finansowanie kampanii prowadzonej w czasie wyborów.
Jakie dane dostarcza Meta Ad Library?
Oficjalna biblioteka i API reklam pozwalają ustalić m.in. identyfikator reklamy, identyfikator strony, treść kreacji, przedziały wydatków i szacowanych wyświetleń oraz daty emisji. Dla reklam politycznych w UE mogą być dostępne również dane dotyczące deklarowanego reklamodawcy i płatnika. Nie są one jednak automatycznym wyciągiem bankowym ani pełną historią przepływów pomiędzy klientem, agencją a platformą.[12]
Mikrotargetowanie: co można ustalić, a czego nie?
Precyzyjny targeting może wykorzystywać deklarowaną lokalizację, wiek, grupy odbiorców i mechanizmy optymalizacji dostarczania reklam. Zestawienie metryk według regionów, wieku i czasu pozwala badać dystrybucję przekazu, ale nie daje pełnego wglądu w algorytm aukcji Mety. Szczególnie istotne są zapisy dotyczące grup niestandardowych (Custom Audiences) i źródeł list kontaktowych. Sam fakt istnienia CRM fundacji nie dowodzi, że jego dane posłużyły do targetowania reklam. Taką tezę należałoby oprzeć na dziennikach eksportu, identyfikatorach audiencji lub innych wiarygodnych dowodach.
Warto odróżnić dwa zagadnienia: content provenance (kto stworzył przekaz) oraz ad provenance (kto zlecił, zatwierdził i opłacił jego dystrybucję). To drugie jest w tej sprawie kluczową luką dowodową.
Ryzyko dostawcy: CRM, darowizny, IAM i izolacja danych
Informacja o zakończeniu przez Akcję Demokracja współpracy z Estratos jako dostawcą infrastruktury mailingowej i płatności jest ważna nie tylko organizacyjnie. Z perspektywy cyberbezpieczeństwa to klasyczny scenariusz third-party risk management: jeden zewnętrzny podmiot może równocześnie obsługiwać wiele procesów biznesowych i przetwarzać dane wielu klientów. Nie wiemy, czy w analizowanym przypadku dochodziło do nieautoryzowanego wykorzystania danych. Można natomiast wskazać kontrole, które pozwoliłyby to sprawdzić.
Najtrudniejsza część: nie wystarczy przenieść mailing
Migracja do nowej usługi nie zamyka automatycznie dostępu poprzedniego dostawcy. Ryzyka obejmują pozostawione tokeny OAuth, klucze API, konta serwisowe, webhooki, harmonogramy synchronizacji, eksportowane wcześniej listy i kopie danych w systemach backupu. Audyt powinien objąć także usługodawców pośredniczących, którzy mieli legalny dostęp w ramach realizacji umowy. Jeśli dawne integracje pozostają aktywne, potencjalny kanał dostępu istnieje mimo zmiany głównej platformy.
Z punktu widzenia RODO ważne są celowość przetwarzania, ograniczenie dostępu i dokumentowanie podstaw powierzania danych. Dostawca SaaS obsługujący darowizny i kampanie komunikacyjne nie musi mieć prawa do samodzielnego wykorzystywania powierzonych danych w odrębnych przedsięwzięciach. Ale stwierdzenie rzeczywistego naruszenia wymaga dowodu, a nie samego faktu współpracy z tym samym dostawcą.
Od Polski po Hiszpanię. Podobne witryny i granice analizy OSINT
Śledztwo Demagoga porównywało polskie strony z witrynami i kampaniami w Hiszpanii, wskazując podobieństwa wizualne, techniczne oraz organizacyjne. Odnotowano wspólne elementy projektu i powiązania branżowe między firmami dostarczającymi narzędzia kampanijne. Estratos potwierdził także współpracę z Arinem Keshishianem z The Public Agency przy polskiej kampanii.[2]
Same wspólne technologie, np. Wix, Cloudflare czy podobny favicon, nie wystarczają do stwierdzenia wspólnego właściciela. Mocniejszym dowodem byłby ten sam identyfikator konta reklamowego, faktura, przekazanie uprawnień administratora lub korespondencja organizacyjna możliwa do niezależnego potwierdzenia.
W tym przypadku istnieje więcej niż wyłącznie podobieństwo szablonów: przedstawiciel Estratos przyznał bezpośrednie zarządzanie reklamami i współtworzenie polskich profili. To jednak nie identyfikuje fundatora, ani nie dowodzi, że wszystkie podobne kampanie europejskie miały wspólny budżet.
Cyfrowe ślady: jak naprawdę łączy się domeny i kampanie
Podobne strony w Polsce i Hiszpanii są ważnym tropem, ale analiza OSINT wymaga ostrożności: identyczny szablon, zbieżny hosting czy wspólna usługa DNS nie wystarczają do wskazania tego samego operatora. Duże platformy hostingowe obsługują tysiące niepowiązanych klientów. W badaniach infrastruktury przydatne jest więc ważenie dowodów i powiązanie czasu obserwacji z konkretnymi artefaktami.
Jak zbudować timeline odporny na nadinterpretację?
Każdy wpis analityczny powinien zawierać datę zdarzenia, datę pozyskania danych, oryginalne źródło, identyfikator artefaktu, stopień pewności i alternatywne wyjaśnienia. Przykładowo: domena i reklama mogą pojawić się tego samego dnia, ponieważ obsługiwała je wspólna agencja, ale także dlatego, że kilka niezależnych podmiotów skorzystało z gotowego szablonu. Nie należy utożsamiać chronologicznej zbieżności z relacją finansową.
Operacje wpływu: rozgrywanie skonfliktowanych środowisk
Zagadnienie wykracza poza klasyczne bezpieczeństwo aplikacji. W europejskich raportach FIMI (Foreign Information Manipulation and Interference) opisuje się kampanie, których celem bywa pogłębianie istniejących podziałów społecznych, osłabianie zaufania do instytucji i zakłócanie procesów demokratycznych. Kluczowa obserwacja: operator wpływu nie zawsze musi wspierać jedną stronę sporu. Może napędzać konflikt między wieloma środowiskami, aby podnosić poziom nieufności i dezorganizacji.[13]
Udokumentowany precedens: demonstracje po obu stronach sporu
W amerykańskim akcie oskarżenia przeciwko członkom rosyjskiej Internet Research Agency (IRA) opisano organizowanie wydarzeń i rekrutowanie uczestników, którzy nie wiedzieli, że kontaktują się z rosyjskimi operatorami. Po wyborach prezydenckich w USA w 2016 roku uczestnicy przedsięwzięcia mieli organizować w Nowym Jorku demonstracje popierające prezydenta elekta oraz przeciwko niemu - tego samego dnia. DoJ opisał też płacenie Amerykanom za udział w działaniach politycznych. To konkretny, opisany przez prokuraturę przykład jednoczesnego wzmacniania przeciwstawnych środowisk.[14]
FSB, SWR i outsourcing operacji informacyjnych
9 lipca 2024 roku DoJ informował o operacji farmy botów rozwiniętej z wykorzystaniem narzędzi AI. Według amerykańskich dokumentów sieć kont powstała przy udziale rosyjskiej RT, a jej późniejszą działalność nadzorował FSB. Operatorzy tworzyli fikcyjne tożsamości, pozorujące zwyczajnych użytkowników platformy X, i rozpowszechniali przekazy zgodne z rosyjskimi interesami. Zajęto dwie domeny i zidentyfikowano 968 kont.[15]
W raporcie EEAS z marca 2026 roku opisano także rolę rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR/SVR): publikowane przez nią komunikaty zawierające fałszywe lub niepoparte dowodami twierdzenia były następnie wzmacniane przez sieci informacyjne. EEAS wskazuje wzmacnianie społecznych podziałów jako jeden z głównych celów rosyjskich operacji FIMI. Nie oznacza to, że każdy projekt reklam politycznych wykorzystujący polaryzację jest operacją SWR lub FSB.[13]
Doppelganger: podszywanie się pod media i zarządzanie zasięgiem
4 września 2024 roku amerykański Departament Sprawiedliwości ogłosił przejęcie 32 domen używanych w rosyjskiej operacji "Doppelganger". Według FBI wykorzystywano strony imitujące uznane media, fikcyjne profile, influencerów i opłacone reklamy społecznościowe do kierowania odbiorców na treści przygotowane przez operatorów. To dobrze udokumentowany zestaw TTP: impersonation, content laundering, paid amplification i coordinated inauthentic behaviour.[16]
Przeciwdziałanie: szukać infrastruktury, nie tylko przekazu
Odróżnienie legalnej reklamy politycznej od skoordynowanej operacji wpływu wymaga śladów infrastrukturalnych: wspólnych administratorów, zsynchronizowanych publikacji, fikcyjnych person, finansowania, powiązań domen i wspólnego zaplecza produkcyjnego. Jawność płatnika i wykonawcy jest podstawową barierą utrudniającą takie operacje.
Przykłady rosyjskiej IRA, FSB, SWR i operacji "Doppelganger" pokazują sprawdzone techniki polaryzacji, podszywania się i budowania sztucznego zasięgu. Nie przypisujemy tych działań ani rosyjskich służb konkretnym polskim reklamom; zestawienie pokazuje, dlaczego ukrywanie organizatora i płatnika politycznej kampanii jest zagrożeniem dla przejrzystości procesu wyborczego.
Threat intelligence: jakie wskaźniki odróżniają kampanię od operacji wpływu?
W terminologii cyberbezpieczeństwa powinno się rozdzielać IOC (Indicators of Compromise, np. podejrzane artefakty techniczne), TTP (Tactics, Techniques and Procedures, czyli sposoby działania) oraz dowody atrybucyjne. Operacje informacyjne nie muszą wiązać się z włamaniem do systemu: mogą wykorzystać legalne konta, opłaconą reklamę i zgodne z regulaminem narzędzia publikacji. Dlatego klasyczne skanery antywirusowe nie rozwiązują problemu integralności informacji.
Co powinno znaleźć się w dobrej dokumentacji dochodzenia?
- Wykaz identyfikatorów
Page ID,Ad IDi utrwalonych wersji kreacji wraz ze znacznikami czasu i źródłem pozyskania - Kopie jawnych stron oraz kontrolne sumy SHA-256 pozyskanych plików, aby wykazać, że materiały nie zostały później podmienione
- Kalendarium zmian domen, certyfikatów, rekordów DNS i konfiguracji witryn, z zaznaczeniem ograniczeń źródła
- Tabela alternatywnych wyjaśnień dla każdej korelacji infrastrukturalnej i jawna skala pewności ustaleń
- Oddzielny rejestr dokumentów niepublicznych udostępnionych legalnie przez osoby uprawnione albo przekazanych organom ścigania
Porównanie działań Estratos z technikami znanymi z operacji FIMI pokazuje praktyczny problem: społeczeństwo widzi reklamę, lecz bez jawności zaplecza nie może ocenić, kto ją sfinansował i w czyim interesie prowadzi ją operator. To słabość systemu przejrzystości, którą wykorzystują także aktorzy prowadzący operacje wpływu.
Głosuj na kandydata, ale bez jawnego komitetu. Kto dopuścił do tego modelu?
Jeszcze przed rozpoczęciem tej kampanii Państwowa Komisja Wyborcza - w wyjaśnieniach z 18 lutego 2025 roku - przypomniała reguły prowadzenia i finansowania agitacji wyborczej przez komitety. W maju nie brakowało więc oficjalnych wskazówek dotyczących granic działań organizacji trzecich. Kto zdecydował się przeznaczyć setki tysięcy złotych na przekaz popierający lub zwalczający kandydatów, powinien był rozliczyć jego podstawę, finansowanie i zgodność z tymi zasadami. [7]
Spór nie sprowadza się do braku podpisu pod klipem. Raport Fundacji Batorego opisuje reklamy wprost wzywające do głosowania na konkretnego kandydata i materiały atakujące jego rywali. To była agitacja związana z wyborami, finansowana poza oficjalnymi budżetami komitetów. Pytanie prawne dotyczy organizatora, relacji z komitetami i tego, kto sfinansował taką korzyść wyborczą. Właśnie te wątki pojawiły się w postępowaniu prokuratorskim.
Rozporządzenie UE 2024/900 w sprawie przejrzystości i targetowania reklamy politycznej weszło w pełne stosowanie 10 października 2025 roku, czyli po polskich wyborach prezydenckich z maja i czerwca 2025 roku. Nie należy więc automatycznie stosować jego późniejszych wymogów etykietowania do publikacji z maja. Ocena tamtej kampanii opiera się przede wszystkim na polskich przepisach wyborczych i regułach obowiązujących w czasie emisji.[17]
Ważna data: unijne przepisy o przejrzystości reklam politycznych
Meta powoływała się na weryfikację tożsamości i lokalizacji polskich administratorów oraz brak wykrytych dowodów zagranicznego finansowania. To stanowisko nie ujawnia zleceniodawcy ani pochodzenia pieniędzy. Mechanizm autoryzacji kont reklamowych nie jest pełnym audytem finansowym: lokalizacja osoby obsługującej konto nie musi być lokalizacją płatnika, podwykonawcy lub beneficjenta politycznego przekazu. [4]
Chronologia: od reklam do przedłużonego śledztwa
NASK, ABW i prokuratura. Pół miliona złotych, a dokumenty nadal poza kontrolą publiczną
NASK przekazał zgłoszenie dotyczące reklam służbom państwowym, ale jego własna komunikacja szybko ujawniła problem wiarygodności. Początkowo informowano o zablokowaniu reklam przez Metę, później stanowisko sprostowano. Tym bardziej istotny jest dostęp do dokumentacji pokazującej, co rzeczywiście stwierdzili analitycy instytutu i na jakiej podstawie oceniali ryzyko ingerencji. [4]
Według informacji ujawnionych przez XYZ w styczniu 2026 roku prokuratura badała także możliwość wykorzystania co najmniej 400 tys. zł środków mogących pochodzić z przestępstwa oraz zagadnienia dotyczące Kodeksu wyborczego. To poważny przedmiot postępowania, daleko wykraczający poza spór o oznaczenia reklam. Samo jego prowadzenie nie rozstrzyga o odpowiedzialności konkretnych osób, ale pokazuje wagę sprawy. [10]
Według ostatniej potwierdzonej publicznie odpowiedzi prokuratury z lipca 2026 roku śledztwo trwało, a zarzutów jeszcze nie postawiono. Upływ kilkunastu miesięcy bez publicznego ustalenia zleceniodawcy i płatnika tak dużej kampanii jest sam w sobie problemem przejrzystości wyborów. [8]
Raport NASK stał się osobnym przedmiotem sporu o jawność. Watchdog Polska skierował sprawę do sądu, a WSA w listopadzie 2025 roku stwierdził, że instytut musi prawidłowo rozpatrzyć wniosek o informację publiczną. Później wydano decyzję odmowną, kwestionowaną przez organizację strażniczą. Państwo publicznie alarmowało o ryzyku ingerencji, lecz obywatelom nadal nie przedstawiono możliwego do ujawnienia zakresu ustaleń. [9]
Pokażcie dokumenty. Kto zlecił reklamę, kto zapewnił ludzi i kto zapłacił?
Znamy skalę emisji, zagranicznego operatora, jego właścicieli oraz potwierdzony udział wolontariuszy Akcji Demokracja w rekrutacji. Brakuje publicznego rozliczenia po stronie organizatora i podmiotów uczestniczących w produkcji. Dlatego podstawowe żądanie transparentności brzmi: pokażcie umowy, faktury, decyzje organizacyjne i historię płatności. Nie wystarczy przekonywać, że ktoś "zrobił uprzejmość" lub że klient agencji jest objęty tajemnicą handlową.
Spółka Estratos powinna wyjaśnić, dla kogo prowadziła kampanię. Akcja Demokracja powinna udokumentować rolę swojej struktury i wolontariuszy. Instytucje państwowe powinny przedstawić możliwy do ujawnienia zakres ustaleń. Bez tego hasła o jawności pozostaną bez pokrycia w sprawie, która dotyczyła rzeczywistych pieniędzy i rzeczywistych wyborów.
Bilans dowodowy: powiązania, pieniądze i odpowiedzialność
Wniosek redakcyjny
Akcja Demokracja nie może sprowadzać tej historii do drobnej przysługi. Dwie strony wydały niemal pół miliona złotych na polityczny przekaz. Estratos potwierdził zarządzanie reklamami, a fundacja przyznała się do przekazania wolontariuszom prośby o uczestników nagrań, a po ujawnieniu kontrowersji wypowiedziała umowę z tym samym dostawcą, który obsługiwał jej mailing i darowizny. To ciąg zdarzeń uzasadniający bardzo ostrą ocenę jakości nadzoru i jawności działań organizacji.
Najmocniejsza krytyka nie wymaga dopisywania nieustalonego płatnika. Jest już wystarczająco dużo faktów: publiczne zaprzeczenia, potwierdzona rekrutacja, istotna relacja biznesowa, brak pełnej dokumentacji współpracy i nieujawniony klient zagranicznego operatora. Te okoliczności nie powinny znikać pod ogólnym zapewnieniem, że fundacja dba o przejrzystość.
Rozstrzygnięcie tej sprawy powinno opierać się na rachunkach, umowach, zapisach kampanii w systemach reklamowych oraz dokumentach przedstawiających rzeczywisty obieg zleceń i pieniędzy. Tak wygląda odpowiedzialność, której można wymagać od organizacji deklarującej obronę demokratycznych standardów.
Jakub Kocjan i kierownictwo fundacji mieli możliwość szczegółowo wyjaśnić rolę swoich pracowników i wolontariuszy oraz zakres współpracy z Estratos. Zamiast publicznego, dokumentowego rozliczenia otrzymaliśmy ogólne zaprzeczenie, przyznanie ograniczonego udziału i późniejsze zerwanie umowy. To uzasadnia krytykę nie tylko kampanii, lecz także wiarygodności deklarowanych standardów transparentności fundacji. Państwowe instytucje również powinny ujawnić zakres swoich ustaleń, na jaki pozwala prawo.
Źródła i metodologia
Podstawą materiału są raport Fundacji im. Stefana Batorego, śledztwa Wirtualnej Polski i Demagoga, oświadczenia Akcji Demokracja, rejestr Estratos, dokumenty PKW i komunikaty dotyczące postępowania. Dane liczbowe odzwierciedlają wskazane okresy i nie są sumowane między odrębnymi raportami.
- Fundacja im. Stefana Batorego, "Obraz kampanii wyborczej w mediach społecznościowych. Ocena po pierwszej batalii", 21.05.2025, s. 9 - 135 reklam, 499 382 zł, 30 942 936 wyświetleń. Dokument PDF ↗
- Demagog, "Kampania poza kontrolą. Od Madrytu po Warszawę – kto naprawdę stoi za politycznymi reklamami?", 23.05.2025. Analiza śledcza ↗
- Akcja Demokracja, oświadczenie z 15.05.2025 i aktualizacja 30.05.2025. Stanowisko fundacji ↗
- Demagog, "Kampania z importu za 460 tys.? NASK alarmuje, Meta zaprzecza. Kto za to zapłacił?", 15.05.2025 (aktualizacja 16.05). Artykuł ↗
- wirtschaft.at, jawny profil Estratos Digital GmbH (FN 544761w), struktura udziałów: 80/20. Rejestr ↗
- Higher Ground Labs, publiczne portfolio inwestycyjne. Strona funduszu ↗
- Państwowa Komisja Wyborcza, wyjaśnienia ZKF.622.16.2025 z 18.02.2025 w sprawie działań podmiotów innych niż komitety wyborcze. Dokument PDF ↗
- Demagog, "Możliwa ingerencja w wybory wciąż niewyjaśniona. Kiedy poznamy raport NASK?", 03.08.2026 (odpowiedź prokuratury z lipca). Aktualizacja ↗
- Sieć Obywatelska Watchdog Polska, "Raport NASK o reklamach wyborczych na Facebooku wciąż niejawny", 04.03.2026. Opis sporu o informację publiczną ↗
- XYZ, "Prokuratura przedłuża śledztwo w sprawie ingerencji w wybory", 29.01.2026. Ustalenia dziennikarskie ↗
- Wirtualna Polska, pierwotne śledztwo z 15.05.2025. Publikacja ↗
- Meta, Ad Library API, dokumentacja danych reklam politycznych. Opis pól dostępnych w Bibliotece Reklam i API ↗
- EEAS, 4th Report on Foreign Information Manipulation and Interference Threats, marzec 2026. Raport o FIMI i taktykach polaryzacji ↗
- U.S. Department of Justice, akt oskarżenia rosyjskich operatorów IRA, 16.02.2018. Działania na rzecz przeciwstawnych grup i demonstracji ↗
- U.S. Department of Justice, rosyjska farma botów z udziałem FSB, 09.07.2024. Komunikat i materiały śledcze ↗
- U.S. Department of Justice, operacja Doppelganger, 04.09.2024. Wykorzystanie domen podszywających się pod media i reklam ↗
- Komisja Europejska, rozporządzenie 2024/900 i termin pełnego stosowania. Oficjalny opis i data 10.10.2025 ↗
Komentarze (0)